Petycja o odłączenie Podkarpacia od Polski z dramatem dziecka autystycznego w tle Ewa Sudoł - 17.07.2020r.

 
          Okazuje się, że z polityką w naszym kraju od dziś także autyzm będzie się kojarzył. Dla niewtajemniczonych informuję, że zamierzam skomentować słynną już na całą Polskę petycję o odłączenie Podkarpacia i Lubelszczyzny od Polski i przyłączenie tych terenów do Ukrainy. Petycja i jej treść sama w sobie godna nagany i być może zarzutów prokuratorskich pod warunkiem, że jej autorem byłaby zdrowa, dorosła osoba. Okazuje się, petycję napisał młody, piętnastoletni chłopiec z autyzmem. Na dodatek mamą tego chłopca jest moja znajoma, z którą poznałam się na turnusie rehabilitacyjnym dla dzieci autystycznych. Z Anielką (imię zostało zmienione) utrzymywałyśmy kontakt także po turnusie, ponieważ jest ona świetną specjalistką od autyzmu i nieraz korzystałam z jej pomocy.
 
          Spytacie jakie to ma znaczenie, że znam mamę Maćka, skoro jej syn swoim tekstem, który miał być żartem czy wygłupem spowodował takie poruszenie w kraju łącznie ze zgłoszeniem całej sprawy do prokuratora generalnego przez Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania. Otóż zabieram głos w tej sprawie, ponieważ dotyczy ona dziecka autystycznego i doskonale rozumiem mamę Maćka co ona teraz czuje i jak bardzo jest załamana całą sytuacją. Poświęciła ona swemu niepełnosprawnemu synowi kilkanaście lat ze swego życia, całkowicie oddając się pracy i terapii nad jego usprawnianiem, uczeniem i wychowywaniem. Próbowała różnych metod pracy, uczestniczyła w turnusach, szkoleniach, jeździła po świecie i wszędzie szukała dla niego pomocy. Lata ciężkiej pracy przyniosły w końcu efekt, Maciuś zaczął mówić, potem nauczyła go mama rysować, pisać i czytać. Efekty pracy wydawały się być w pełni wymierne. Po drodze było wiele trudnych momentów, kryzysowych sytuacji, życie toczyło się własnym torem aż do środowego, lipcowego wieczora.
 
          Wieczorem mama Maćka dowiedziała się od niego, że chciał zrobić żart w internecie i napisał petycję o odłączeniu Podkarpacia i Lubelszczyzny od Polski. Maciek opowiedział wszystko mamie, bo przestraszył się rozgłosu jakiego nabierała jego petycja oraz ogromną ilością hejtu, wyzwisk we wpisach na stronie petycji. Co ciekawe moja znajoma w ogóle nie miała wiedzy, że w internecie krąży taka petycja. Gdy się dowiedziała o wszystkim, zareagowała natychmiastowo, niczego nie ukrywając i zachowując się w sposób odpowiedzialny, w środę wieczorem poprosiła syna, aby usunął petycję.
 
          Sam Maciuś w tej sprawie także podjął działania, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację i napisał ogłoszenie na stronie petycji, gdzie przeprasza wszystkich, którzy poczuli się urażeni jego zachowaniem. „Chciałbym zacząć od tego iż petycja którą stworzyłem miała na celu mieć jedynie charakter humorystyczny i żartobliwy, nie chciałem przez nią oficjalnie obrazić ludzi o innych poglądach politycznych (większość żartów i tekstów które w ostatnim czasie atakowały politykę PiS również w większości są tworzone dla żartów, i tym samym miała być moja petycja).(…) tworząc tą petycje nie zdawałem sobie sprawy z konsekwencji która może mieć miejsce, jest mi również przykro że niektóre osoby wzięły tą petycje do takiego stopnia że podpisując się pod tym zaczęli jeszcze atakować innych, i to jeszcze gorzej ode mnie.”
 
          Następnego dnia zrozpaczona mama przeglądając internet przeraziła się falą agresji, która była wymierzona w jej syna i rodzinę. Pojawiły się także artykuły na temat autora petycji, które Anielka od rana próbowała prostować, wydzwaniając do różnych redakcji z prośbą o zmianę informacji w nich zawartych. Uświadomiła sobie także, że w stosunku do jej syna będzie prowadzone postępowanie i wtedy przyszło załamanie. Jak każda matka chcąc chronić swoje dziecko, wykonała wiele różnych telefonów z prośbą o pomoc, w tym jeden do mnie. Żeby było jasne, nigdy nie miałyśmy okazji rozmawiać na temat polityki, ponieważ dla nas ważniejsze były nasze dzieci. Dziś też nie zapytałam jakiej opcji jest zwolenniczką, bo w normalnym życiu to nie powinno mieć znaczenia. Wybory się zakończyły, jest zwycięzca to najwyższa pora wrócić do normalności.
 
          -Nie wyobrażam sobie tego, że mój Maciuś będzie przesłuchiwany, że będzie traktowany jak oprawca, przecież nie miał złych intencji, co wyjaśnił wszystkim- łkała opowiadając mi całą historię.
 
          Próbując ją uspokoić zaczęłam się zastanawiać, czy jest jakieś rozwiązanie tego problemu. Doskonale sobie zdawałam, jak funkcjonują dzieci autystyczne, ponieważ mój syn także ma autyzm. Nasze dzieci często są bardzo mądre, posiadają ogromną wiedzę, ale niestety nie zawsze potrafią z niej korzystać a czasem staje się ona dla nich przekleństwem. Niektórzy wysoko funkcjonujący autyści potrafią tak bardzo zafiksować się na jakimś problemie, że nic wtedy dla nich nie istnieje. Dzieci z autyzmem drążą i wgłębiają się w temat w sposób nieznany osobom zdrowym, co w konsekwencji może skutkować nieracjonalnym zachowaniem. Godzinami potrafią o nim myśleć czy opowiadać i co ciekawe takie zainteresowania trwają bardzo długo, nieraz kilka lat lub dłużej.
 
          Nie potrafię sobie jednoznacznie wytłumaczyć co skłoniło Maćka do napisania petycji o takiej treści, jego mama także nie wie. Opowiadała mi, że spędzał on dużo czasu czytając w internecie, rozmawiając poprzez media społecznościowe czy szukając różnych informacji. Dla niego kontakt w sieci jest o wiele łatwiejszy niż w realu, ponieważ znikają wtedy bariery, które nie pozwalają mu nawiązywać normalnych relacji z ludźmi. Ostatnio cała Polska żyła wyborami, o których mówiono, pisano i prowadzono często bardzo niewybredne dyskusje w sieci. Anielka podejrzewa, że syn, który wykazywał wręcz chorobliwe zainteresowanie wyborami próbował się wzorować na osobach, które tworzyły różne memy i żarty związane z polityką i politykami a efektem tego wszystkiego było stworzenie petycji. Tak na marginesie, o ile mogę szukać usprawiedliwienia dla Maćka, tak zupełnie nie mam go dla osób, które tę petycję podpisały. Podpisy te pokazują jak nisko upadła debata publiczna i jak bardzo jesteśmy zacietrzewieni w stosunku do naszych przeciwników politycznych.
 
          W skrócie przedstawiłam historię Maćka i jego mamy a teraz przejdę do rzeczy moim zdaniem najważniejszej. Zadaję sobie pytanie ilu dzieciom, nastolatkom czy ledwie wchodzącym w dorosłość młodym ludziom my dorośli swoim zachowaniem, agresją czy ogromną nienawiścią, która sączy się z każdej strony zrobiliśmy krzywdę. Wszechobecną, wynaturzoną złością i gniewem okaleczamy psychikę tych młodych, niedojrzałych ludzi, ponieważ nie potrafimy się różnić w cywilizowany sposób. Zamiast argumentów w dyskusji używamy wyzwisk, ośmieszamy i szczujemy się nawzajem, nienawidzimy się wręcz patologicznie. A te nasze dzieciaki wchodzą do internetu, słuchają radia czy telewizora i pasą się tą naszą złością, nasiąkają nią jak gąbka a potem się wszyscy dziwimy, że w naszym kraju dochodzi do zabójstw na tle politycznym.
 
          Wróćmy jeszcze do Maćka, który z powodu swego autyzmu ma jeszcze gorzej, ponieważ on inaczej postrzega świat i jego funkcjonowanie. Autystyczne dziecko nie rozumie zachowań społecznych w taki sposób jak my zdrowi ludzie. Dla niego o wiele istotniejsze jest działanie niż skutek. Autyści uwielbiają mieć na coś wpływ, ale już niekoniecznie myślą co swoim działaniem mogą zrobić innym, bardzo dosłownie też odczytują ludzkie zachowania i nie zwracają uwagi na emocje. Dlatego bez względu na to jak zakończy się sprawa Maćka, nie osądzajmy jego i jego rodziny. Oni i bez tego całego zawirowania i tak mają ciężko. W tej chwili dodatkowo są ofiarami hejtu i nagonki, bo że „matka sama petycję napisała i zasłania się chorym dzieckiem”, „młody chciał poszpanować to teraz niech idzie siedzieć”, „co to za rodzice, że swego dziecka nie pilnują”, „bo w domu nic nie robią, tylko TVN oglądają”.
 
          Przykładów mogę podać jeszcze z setkę, ale przecież to nic nie zmieni i jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo autorami tych słów są niekiedy ludzie, o których miałam inne zdanie. Nie obraźcie się, ale na części z was bardzo się zawiodłam. Przecież wy też mogliście znaleźć się w takiej sytuacji, dlaczego zaraz osądzacie i wydajecie niesprawiedliwe wyroki na innych. Jeszcze nie wiecie, jak było naprawdę a ile wstrętnych słów się wylało, chcecie godnego życia dla osób niepełnosprawnych to, dlaczego odmawiacie tego prawa dla Maćka i jego rodziny. Maciek ma stwierdzoną niepełnosprawność od wczesnego dzieciństwa. Przecież większość z nas to katolicy a istotą tej religii jest przebaczenie, dlaczego o tym zapominacie. Mama Maćka rozgoryczona dziś powiedziała: dlaczego mam się czuć winna, że mam dziecko autystyczne, przecież ja nie chciałam chorego dziecka, ale takie się urodziło i pomimo tego i tak kocham go bezgranicznie i wszystko dla niego zrobię.
 
          Obiecałam Anielce, że ile będę mogła to jej pomogę. Podzwoniłam do moich starych, dobrych znajomych, na których nigdy się nie zawiodłam z pytaniem jak można rozwiązać ten problem. Jednym z nich był senator Stanisław Ożóg, który dał mi kilka cennych wskazówek, za które chcę bardzo podziękować. Skontaktowałam się też z biurem Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, aby uzyskać informację jakie będzie dalsze postępowanie w tej sprawie, gdyby okazało się, że za napisanie petycji odpowiedzialny jest autystyczny piętnastolatek. Odpowiedź Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania była jednoznaczna: „Jeżeli postępowanie potwierdzi, że autorem petycji jest niepełnosprawny chłopiec, będę wnioskować, aby sprawa została umorzona”.
 
          Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni i będzie miała pozytywne zakończenie dla Maćka i jego rodziny, ale aby tak było proszę abyśmy wyciszyli emocje, powściągnęli nasz niewątpliwie słuszny gniew. Pamiętajmy o tym, że mamy do czynienia z piętnastolatkiem, który biegle porusza się w internecie i czyta te wszystkie brutalne wpisy o sobie i swojej rodzinie. Maciek już wie, że zrobił coś czego nie powinien, ale gdy z nim rozmawiałam nadal się dziwił, dlaczego dorośli są tak źli na niego. Jego pojmowanie świata jest totalnie różne od naszego i musimy starać się to zrozumieć. Dlatego proszę nie hejtujcie już Maćka, bo on ten hejt odbiera o wiele mocniej niż zdrowy nastolatek. Dla niego ta sytuacja jest wyjątkowo dramatyczna, ponieważ stracił poczucie bezpieczeństwa, które w autyzmie jest niezwykle istotne.
 
          Mama Maćka prosiła mnie abym zaapelowała do wszystkich, aby uszanowali, że jej syn jest niepełnosprawny i teraz potrzebują oni przede wszystkim spokoju. Niczego w tej sprawie nie ukrywała i wysyłając swoje jednoznaczne oświadczenie wyjaśniła całą sytuację. Uszanujmy jej prośbę i wykażmy się zdrowym rozsądkiem i empatią, pokażmy, że jesteśmy ludźmi.

Zaproszenie do współpracy

Zapraszamy do współtworzenia naszej gazety przez bieszczadzkich poetów, pisarzy, fotografów, rzeźbiarzy, malarzy i innych artystów. Na naszej stronie możecie pochwalić się swoją twórczością oraz ją zapromować. Bardzo chętnie będziemy udostępniać łamy naszej gazety młodym, debiutującym artystom aby mogli zaprezentować się szerszej publiczności.
Serdecznie zapraszamy do współpracy. Zainteresowanych naszą ofertą prosimy o kontakt : tel- 883 018 180, e-mail- redakcja@zaslyszane-w-bieszczadach.pl
Zasłyszane w Bieszczadach - portal opinii
Wszelkie prawa zastrzeżone
Redaktor Naczelny - Ewa Sudoł
Liczba odwiedzin: 1206111
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem